Ks. Józef z moim bratem i bratową |
Ks. Józef Kurkowski jest sercaninem – zakonnikiem ze Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego. Urodził się w 1944 roku w Sędziszowie. W rodzinnej parafii św. Apostołów Piotra i Pawła przyjął sakrament chrztu świętego oraz bierzmowanie, tam też dojrzewało jego powołanie. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1969 roku. Niespełna trzydziestoletni zakonnik wyruszył wówczas na misje do Indonezji – i pozostał tam do dziś. Oznacza to ponad pięćdziesiąt lat wiernej, nieprzerwanej posługi na dalekiej ziemi.
Swoją działalność
rozpoczął w archidiecezji Palembang na południowej Sumatrze. Pierwszą
samodzielną placówką, którą powierzono młodemu kapłanowi, było miasteczko
Lahat. Prowadził tam internat dla sześćdziesięciu chłopców z zamożnych rodzin.
Była to odpowiedzialna i wymagająca funkcja, szczególnie dla misjonarza
rozpoczynającego pracę w zupełnie nowej kulturze, języku i realiach
społecznych.
W kolejnych latach pracował w dziesięciu parafiach – w ciągu trzydziestu sześciu lat – głównie na terenie diecezji Tanjung Karang w prowincji Lampung, na południu Sumatry. Były to często wspólnoty rozproszone, funkcjonujące w trudnych warunkach, wymagające ogromnej wytrwałości, cierpliwości i zaufania Bożej Opatrzności.
Dziś ks. Józef jest już księdzem emerytem, jednak jego „emerytura” ma charakter wyłącznie formalny. Mieszka w Dżakarcie i mimo podeszłego wieku nadal aktywnie posługuje w parafii św. Stefana w dzielnicy Cilandak w południowej części miasta, gdzie obecnie rezyduje.
Poznałem go w
ubiegłym roku na Bali, podczas ślubu mojego brata. Spotkaliśmy się również na
przyjęciu weselnym, a następnego dnia – w szerszym gronie – przy kawie. Już
przy pierwszym kontakcie zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest człowiekiem
niezwykle pokornym, otwartym i serdecznym. Uderzyła mnie jego naturalna
życzliwość wobec drugiego człowieka oraz łatwość nawiązywania relacji. Odczułem
to osobiście, choć nie należę do osób, które z miejsca zdobywają sympatię
innych. W jego postawie nie było jednak cienia dystansu czy wyniosłości –
jedynie prostota i autentyczność.
Pięćdziesiąt lat
wiernej, gorliwej pracy misyjnej – nierzadko w trudnych, pionierskich
warunkach, zwłaszcza na początku pobytu w Indonezji – jest bez wątpienia
świadectwem głębokiej wiary i całkowitego oddania powołaniu. Takie świadectwo
zawsze mnie porusza i buduje. Pokazuje, że kapłaństwo może być drogą
konsekwentnej, cichej służby, przeżywanej z dala od rozgłosu.
![]() |
I zmoimi siostrami |
W każdej rozmowie ks. Józef z wielkim zainteresowaniem pytał o sprawy Polski. Mimo wieloletniego pobytu za granicą, uważnie śledzi wydarzenia w kraju za pośrednictwem Internetu. Do ojczyzny przyjeżdża jedynie raz na kilka lat. Zdumiał mnie jednak jego szczery i spokojny zamiar, by umrzeć w Indonezji i tam zostać pochowanym. Całe swoje kapłańskie życie spędził wśród Indonezyjczyków, dlatego uznał, że również po śmierci chce pozostać pośród tych, którym tak wiernie i ofiarnie służył. W tej deklaracji dostrzegłem głęboką miłość do ludzi oraz niezwykłą konsekwencję życiowego wyboru.
Wiem, że ksiądz
Józef zagląda na mojego bloga, dlatego w tym miejscu chcę mu serdecznie
podziękować. Drogi Księże Józefie – dziękuję za nasze spotkania, rozmowy i
Twoje świadectwo. Naprawdę cieszę się, że mogłem Cię poznać. Być może jeszcze
kiedyś dane nam będzie się spotkać – jeśli nie w Indonezji, to może w Polsce.
P.S. Warto dodać, że w przeddzień Święta Niepodległości w 2016 roku ks. Józef Kurkowski wraz z trzema innymi sercanami otrzymał Order Odrodzenia Polski – Polonia Restituta, który w imieniu Prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczył w Dżakarcie ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Indonezji. Odznaczenie zostało przyznane jako wyraz uznania za „poświęcenie i pracę misyjną dla dobra Kościoła w Indonezji oraz narodu indonezyjskiego”.

